czwartek, 24 maja 2012
Jak budować, żeby nie zbudować
Czy jest taki kraj, w którym dłużnik Skarbu Państwa wygrywa prestiżowy przetarg w ramach "skoku cywilizacyjnego"? Jest - to 40-milionowa Polska. Znacie spółkę DSS? Ci, którzy śledzą postęp prac przy autostradach, zapewne tak; ci, którzy bez specjalnego entuzjazmu przyglądają się sprawie, może nie. Otóż spółka DSS przejęła budowę odcinka autostrady po Chińczykach. Wydawało się, że po wpadce z chińskim wykonawcą więcej wpadek nie będzie. Stało się inaczej - okazało się, że DSS nie dość, że nie ma kompletnie doświadczenia w budowie autostrad poza produkcją masy bitumicznej, to na dodatek jest winna nam, podatnikom, kasę za kupioną kopalnię kruszyw, no, raczej wyłudzoną kopalnię. Jak to jest, że ten sam przyjazny rząd gnębi maluczkich przedsiębiorców chętnych wykonać cokolwiek np. dla samorządów obowiązkiem dostarczenia stosu zaświadczeń, ważnych dla inwestora raptem kilka miesięcy, potem trzeba dostarczać aktualne, a w przypadku tak dużego kontraktu nie sprawdził nawet własnych kwitów? Wydaje się to niemożliwe, a jednak jest jak najbardziej prawdziwe. Trzeba było aż takich tragedii, żeby próbować zmienić chore przepisy? A co z winnymi całej afery z nieszczęsnym odcinkiem autostrady? Winnych jak zwykle nie ma...
wtorek, 8 maja 2012
Chcemy prezydenta, ale jakiego?
Mamy referendum, to już postanowione 17 czerwca będziemy decydować o losach prezydenta Koja oraz Rady Miejskiej naszego miasta. Było do przewidzenia po okresie zbierania podpisów, że okres ten do letnich raczej nie będzie należał, prawie wszędzie toczy się dyskusja, czy warto odwoływać Piotra Koja oraz jaki powinien być ewentualny nowy prezydent. Jedni uważają, że najlepszym rozwiązaniem będzie np. menadżer albo biznesmen z sukcesami na koncie, a może i z samym pokaźnym kontem, inni że powinien to być dobry administrator, np jak Pani prezydent Mańka-Szulik z Zabrza, nie oceniam czy Pani prezydent jest sprawnym administratorem, cytuję zasłyszaną opinię jednego z uczestników forum na bytomski.pl.
A ja uważam, za prezydenturę powinna zabierać się osoba, która wie, w jakim mieście chce żyć za 30 lat, w jakim miejscu miasto ma się znajdować, ale nie dla siebie samego lub też mniejszej czy większej grupy znajomych, dla wszystkich.
Wiem, wiem, wielu w tym miejscu powie, że to banał, może i banał ale jakże potrzebny w dziele odbudowy Bytomia. Dlaczego? To moja krótka opinia - zakładając, że prezydentem zostanie ktoś z kręgu biznesu, OK, sprawny człowiek, któremu się udało, tyle tylko, że on reprezentuje jednostronne myślenie. Ważni są ci, którzy sobie radzą, zadbane jest tylko to, co jest prywatne - to oczywiście duży skrót, niemniej obrazujący sposób myślenia. A czy wystarczy być jedynie sprawnym lub bardzo sprawnym administratorem ? No, też nie, administratorowi brakuje perspektywy lub ładniej wizji. Piotr Koj jawił się jako taki sprawny administrator, konsekwencje widzimy wszyscy, choć, nie powiem, ma parę sukcesów na swoim koncie, zwłaszcza te które kontynuuje. Jakie są losy rzeczy administrowanych widać najlepiej po budowie naszych stadionów: na Narodowym trzeba zmieniać ze dwa razy trawę za około milion złotych, a i tak trybuny są niewłaściwe (za wysokie) i dają cień, który nie pozwala na odpowiedni wzrost trawy... Nie, ja dziękuję wszelkiej maści administratorom.Ten od Narodowego powinien się sprawdzić, wszak brał niemałą kasę za to, czym administrował.
A więc jaki prezydent dla Bytomia? Powtarzam to od wielu lat, od pewnego czasu publicznie: nie administrator czy biznesmen szukający kolejnego wyzwania, a człowiek, który rozumie wyważenie wielu aspektów rządzących Bytomiem, człowiek który rozumie, że należy poszukiwać inwestorów, ale też nie zapomina o bezrobotnych bytomskich. Człowiek, który nie odwraca się plecami a staje twarzą w twarz z problemem i rozwiązuje go, kompleksowo dla wszystkich. Człowiek, który widzi Bytom w nowej epoce, który docenia to co było i to co jest, ale patrzy do przodu; ktoś, kto widząc pustą dziurę, wie jak i czym ją wypełnić.
W 2006 roku pisałem, że chciałbym wyremontować nasz piękny dworzec PKP i wtedy wszyscy wyśmiali mnie ponoć za głupotę, jaką się pochwaliłem a po dwóch tygodniach nikt się już nie śmiał, każdy kandydat na prezydenta miał to w swoim programie, ale najpierw trzeba było napisać wyjaśnienie do Życia Bytomskiego, jak autor chce to zrobić. Dzisiaj temat dworca nie jest niczym dziwnym, ale wtedy trzeba było dużej odwagi, by mieć marzenie.
A ja uważam, za prezydenturę powinna zabierać się osoba, która wie, w jakim mieście chce żyć za 30 lat, w jakim miejscu miasto ma się znajdować, ale nie dla siebie samego lub też mniejszej czy większej grupy znajomych, dla wszystkich.
Wiem, wiem, wielu w tym miejscu powie, że to banał, może i banał ale jakże potrzebny w dziele odbudowy Bytomia. Dlaczego? To moja krótka opinia - zakładając, że prezydentem zostanie ktoś z kręgu biznesu, OK, sprawny człowiek, któremu się udało, tyle tylko, że on reprezentuje jednostronne myślenie. Ważni są ci, którzy sobie radzą, zadbane jest tylko to, co jest prywatne - to oczywiście duży skrót, niemniej obrazujący sposób myślenia. A czy wystarczy być jedynie sprawnym lub bardzo sprawnym administratorem ? No, też nie, administratorowi brakuje perspektywy lub ładniej wizji. Piotr Koj jawił się jako taki sprawny administrator, konsekwencje widzimy wszyscy, choć, nie powiem, ma parę sukcesów na swoim koncie, zwłaszcza te które kontynuuje. Jakie są losy rzeczy administrowanych widać najlepiej po budowie naszych stadionów: na Narodowym trzeba zmieniać ze dwa razy trawę za około milion złotych, a i tak trybuny są niewłaściwe (za wysokie) i dają cień, który nie pozwala na odpowiedni wzrost trawy... Nie, ja dziękuję wszelkiej maści administratorom.Ten od Narodowego powinien się sprawdzić, wszak brał niemałą kasę za to, czym administrował.
A więc jaki prezydent dla Bytomia? Powtarzam to od wielu lat, od pewnego czasu publicznie: nie administrator czy biznesmen szukający kolejnego wyzwania, a człowiek, który rozumie wyważenie wielu aspektów rządzących Bytomiem, człowiek który rozumie, że należy poszukiwać inwestorów, ale też nie zapomina o bezrobotnych bytomskich. Człowiek, który nie odwraca się plecami a staje twarzą w twarz z problemem i rozwiązuje go, kompleksowo dla wszystkich. Człowiek, który widzi Bytom w nowej epoce, który docenia to co było i to co jest, ale patrzy do przodu; ktoś, kto widząc pustą dziurę, wie jak i czym ją wypełnić.
W 2006 roku pisałem, że chciałbym wyremontować nasz piękny dworzec PKP i wtedy wszyscy wyśmiali mnie ponoć za głupotę, jaką się pochwaliłem a po dwóch tygodniach nikt się już nie śmiał, każdy kandydat na prezydenta miał to w swoim programie, ale najpierw trzeba było napisać wyjaśnienie do Życia Bytomskiego, jak autor chce to zrobić. Dzisiaj temat dworca nie jest niczym dziwnym, ale wtedy trzeba było dużej odwagi, by mieć marzenie.
środa, 28 marca 2012
Po wyborach
Podobno prawdziwego faceta poznać nie po tym jak zaczyna czy jak kończy, ale po ilości wrogów. Uważam się za prawdziwego faceta, takiego który nie boi się wyrazić własnego zdania, nawet wbrew wszystkim, nie boi się też łez i wzruszeń, choć ponoć prawdziwi faceci nie płaczą. W związku z tym spodziewałem się po krótkiej notce w ŻB o ponownym powrocie Krzysztofa Wójcika na fotel przewodniczącego bytomskiego SLD , że kilku wrogów poczuje frajdę i satysfakcję. Ujawnili się już w internecie, szkoda, że jedynie za wirtualną kurtyną, ale jak widać brak im "jaj" aby wyrazić swoją radość z otwartą przyłbicą. Nie mniej szanowni państwo nie ma powodów do tak wielkiej fety, Adrian Król przegrał głosowanie z Krzysztofem Wójcikiem, ale niewielka ilością głosów, to pierwszy fakt, Adrian Król jest pierwszym wiceprzewodniczącym, to drugi fakt, Adrian Król został wybrany na tą funkcję, to trzeci fakt, Adrian Król został wybrany również do Wojewódzkiej Rady SLD. Jeśli to jest klęska to ja życzę wszystkim takich porażek, zwłaszcza , że miałem przyjemność prowadzić Sojusz wraz z koleżankami i kolegami bodaj w najtrudniejszym roku jego istnienia. Dal przypomnienia, rok 2011 to czas kiedy SLD lizał rany po sromotnej klęsce w wyborach samorządowych 2010, Komitet Jana . K. Czubaka poległ w spektakularny sposób, sam Jan Czubak osiągnął najgorszy wynik z pośród czynnych polityków, wynik wręcz masakrujący struktury SLD. W konsekwencji mieliśmy jednego radnego, ta cyfra raczej nie powodowała wzrostu aktywności SLD na arenie Rady Miejskiej, ale mimo to nie poddawaliśmy się , do Bytomia zawitał Józef Oleksy, osoba z półki jakiej bytomski Sojusz nie mógł sprowadzić do swojego miasta od lat, siedziba SLD została wprowadzona w dwudziesty pierwszy wiek, nowe meble, monitory , sieć internetowa. W ciągu tych raptem 12 miesięcy bytomska organizacja FMS stała się wiodącą grupą na Śląsku, jak przewodniczący SLD brałem udział w Koncercie Charytatywnym dla mieszkańców Karbia, sam zorganizowałem Aukcję na którą to różne przedmioty pochodziły od takich osób jak Marek Borowski, Genowefa Grabowska, Małgorzata Tkacz Janik czy Zbyszek Zaborowski. Jako Sojusz zawiązaliśmy kontakty z wieloma organizacjami które do tej pory nawet nie chciały słyszeć o SLD, ze mną , z nami chcieli się spotykać i rozmawiać. SLD pod moim kierownictwem , oraz FMS włączył się w pomoc uczniom Elektronika podczas ich walki o byt szkoły, nie były to działania jedynie PR-owskie, ale faktyczna pomoc , z perspektywy czasu żałuję ,że nie posłuchałem rad i nie zrobiłem z tego akcji politycznej, podobnie jak to zrobili inni, może wtedy nie usłyszałbym zdania, że ktoś nie słyszał o czymś co było relacjonowane przez wszystkie media. Bytomski Sojusz od Stycznia 2012 zaangażował się w bytomskie referendum, ja rozumiem, że wielu oczekiwałoby abyśmy byli na medialnej tapecie każdego dnia, w tej czy też innej sprawie, ale w życiu nie jest ja w filmie, owoce przychodzą po długiej i ciężkiej pracy. O działaniach integracyjnych SLD, o piknikach wyborczych organizowanych w minionym roku nie będę się rozpisywał, kto bywał ten wie , że tak nie było w SLD od dawna. Wierzę głęboko, że razem będziemy budować silny Sojusz, teraz pod kierownictwem Krzysztofa Wójcika jako szefa, ale też moim jako jego zastępcy, nie mam poczucia klęski czy nie spełnienia, wręcz odwrotnie, jest lepiej niż było , to pewne, a może być lepiej.
Tak wielu miłych słów które usłyszałem od 17 Marca dawno nie było moim udziałem, to jest dowodem na dobrze spełniony obowiązek jakim było kierowanie SLD w minionym roku. Wszelkich zwolenników teorii spiskowych spieszę rozczarować, nie ma żadnego konfliktu pomiędzy Królem a Wójcikiem.
Wpis ten jest swoistym rozliczeniem z zainteresowanymi z 12 miesięcy pełnienia funkcji przewodniczącego SLD w Bytomiu, jest to również podziękowanie dla Tomka Trzeby, który pełnił funkcję Sekretarza, dla Filipa Klisia szefa FMS oraz dla wszystkich koleżanek i kolegów którzy byli w SLD w 2011 kiedy tak wielu powiedziało nam żegnam.
Tak wielu miłych słów które usłyszałem od 17 Marca dawno nie było moim udziałem, to jest dowodem na dobrze spełniony obowiązek jakim było kierowanie SLD w minionym roku. Wszelkich zwolenników teorii spiskowych spieszę rozczarować, nie ma żadnego konfliktu pomiędzy Królem a Wójcikiem.
Wpis ten jest swoistym rozliczeniem z zainteresowanymi z 12 miesięcy pełnienia funkcji przewodniczącego SLD w Bytomiu, jest to również podziękowanie dla Tomka Trzeby, który pełnił funkcję Sekretarza, dla Filipa Klisia szefa FMS oraz dla wszystkich koleżanek i kolegów którzy byli w SLD w 2011 kiedy tak wielu powiedziało nam żegnam.
piątek, 17 lutego 2012
Referendum
OŚWIADCZENIE
Sojuszu Lewicy Demokratycznej
dotyczące przeprowadznia referendum w sprawie odwołania Piotra Koja z funkcji Prezydenta Miasta Bytomia i referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Bytomiu przed upływem kadencji 2010-2014
Od 2006 roku, czyli od objęcia rządów przez Piotra Koja, od czasów pierwszej powyborczej koalicji PO-PiS, oraz kolejnych zawieranych przez Platformę Obywatelską z lokalnymi ugrupowaniami Wspólny Bytom oraz Bytom Przyjazne Miasto, Sojusz Lewicy Demokratycznej konsekwentnie krytykował nieudolność władzy i posługiwanie się demagogicznymi sloganami, których władza nawet nie zamierzała realizować.
Sojusz Lewicy Demokratycznej piętnował wszelkie pomysły związane z zadłużaniem Bytomia, wykazywał nieudolność prezydenta Piotra Koja podczas prowadzenia wielu miejskich inwestycji, które z reguły powstawały za zaciągnięte kredyty. Przykładów niekompetencji prezydenta jest wiele, o to kilka z nich: budowa hali sportowej Na Skarpie wyłącznie za środki z kredytu, niekończący się remont krytej pływalni pochłaniający kolejne miliony, likwidacja linii tramwajowej nr 7, nieterminowe remonty ulicy Łagiewnickiej, kanalizacji i sieci wodociągowej, fatalny remont bytomskiego stadionu, budowa „getta” kontenerowego, remont kładki nad ulicą Wrocławską, którą należało zamknąć po kilku miesiącach za względu na zły stan techniczny. Lista błędów popełnionych przez Piotra Koja jest długa i kosztowna.
Kolejne lata rządów Piotra Koja oraz jego współpracowników doprowadziły do sytuacji kiedy w budżecie zaczyna brakować pieniędzy, naprędce więc zaczęto szukać oszczędności
oraz dodatkowych wpływów do kasy miasta. Wybrano najgorszy z możliwych wariantów, sięgnięto do kieszeni mieszkańców Bytomia, wprowadzono podatek deszczowy
oraz zlikwidowano ulgę związaną z podatkiem od nieruchomości, a w ramach oszczędności likwiduje się placówki oświatowe, w tym tak zasłużone jak „Elektronik”.
oraz dodatkowych wpływów do kasy miasta. Wybrano najgorszy z możliwych wariantów, sięgnięto do kieszeni mieszkańców Bytomia, wprowadzono podatek deszczowy
oraz zlikwidowano ulgę związaną z podatkiem od nieruchomości, a w ramach oszczędności likwiduje się placówki oświatowe, w tym tak zasłużone jak „Elektronik”.
Brak natomiast działań prorozwojowych, pozyskiwania inwestorów, brak porozumienia
z największym bytomskim pracodawcą – Kompanią Węglową S.A. Brak działań w obronie Muzeum Górnośląskiego – najważniejszego muzeum w naszej aglomeracji.
z największym bytomskim pracodawcą – Kompanią Węglową S.A. Brak działań w obronie Muzeum Górnośląskiego – najważniejszego muzeum w naszej aglomeracji.
W związku z wszystkimi faktami przytoczonymi powyżej, oraz z negatywną oceną poczynań prezydenta Piotra Koja oraz zawiązanej koalicji w Radzie Miasta, Sojusz Lewicy Demokratycznej w sposób czynny włącza się do inicjatywy zorganizowania referendum
ws. odwołania Piotra Koja z funkcji Prezydenta Miasta Bytomia i referendum ws. odwołania Rady Miejskiej w Bytomiu.
ws. odwołania Piotra Koja z funkcji Prezydenta Miasta Bytomia i referendum ws. odwołania Rady Miejskiej w Bytomiu.
Tomasz Trzeba Adrian Król
Sekretarz RM SLD Bytom Przewodniczący RM SLD Bytom
Do składania podpisów pod wnioskami o przeprowadzenie referendum zapraszamy Państwa do naszej siedziby przy ul. Katowickiej 17 w dniach:
wtorki: 1000 - 1200 środy: 1600 - 1800 czwartki: 1000 - 1200
wtorek, 7 lutego 2012
Referendum - SLD jest "za"
Od kilku miesięcy mnóstwo osób zadaje mi pytanie, czy poprzemy jak SLD ewentualne referendum mające odwołać ze stanowiska Piotra Koja. Moja odpowiedz jest zawsze taka sama, za odwołaniem Piotra Koja z urzędu prezydenta Bytomia SLD był, jest i będzie, ale nie za pojedyncze incydenty ale za całokształt.I w tym miejscu zawsze następuje zgrzyt, w zależności od osoby rozmówcy, większy lub mniejszy.Bo jeśli mówimy o odwołaniu Piotra Koja to należy cofnąć się do roku 2006 a nawet jeszcze wcześniej, przecież Piotr Koj aby wygrać z Krzysztofem Wójcikiem obiecywał wszystko i wszystkim.Ile to stadionów obiecał wybudować, sam byłem świadkiem jak jeden z jego obecnych przeciwników bił się w pierś wierząc głęboko, że Piotr Koj zrobi to czego nie mógł z braku pieniędzy wybudować Wójcik, nowy, fantastyczny stadion, jak wygląda sprawa obiektu przy Olimpijskiej wszyscy wiemy, jak skończyła się wizja budowy hali sportowej z prawdziwego zdarzenia, za pieniądze z zewnątrz, też wiemy i widzimy, ale w 2006 Piotr Koj uchodził za wizjonera, i nikt nie chciał słuchać pragmatyków z SLD. W konsekwencji powstała koalicja Platforma Obywatelska z Prawem i Sprawiedliwością, jedna z niewielu w Polsce, w Bytomiu POPiS zmieniał Bytom, efekt tych zmian jest opłakany.
Po kłótni dwóch siostrzanych partii, do głosu doszedł Wspólny Bytom, była nowa koalicja która zmieniała Bytom wg. wizji Piotra Koja, i ponownie powinienem napisać, ze efekty tych zmian widać gołym okiem, nie trzeba specjalnie się wysilać aby dostrzec fatalność tych zmian. Bo o zmianach nie decyduje kilka nowych skwerków, choć są one ważne i potrzebne, o zmianach decyduje ilość miejsc pracy, możliwość stałego wspierania miejscowego biznesu który rewanżuje się zatrudnianiem osób bezrobotnych. O zmianach decyduje budowa obiektów z prawdziwego zdarzenia, takim obiektem miała być Hala na Krzyżowej, obiekt który mógł konkurować ze Spodkiem, o zmianach decyduje budowa chociażby Bytomskiego Parku Przemysłowego, w czasach kiedy było trudno i ciężko, a o każdy grosz trzeba było walczyć. O zmianach decyduje determinacja i chęć zmiany rzeczy ważnych i wielkich, nie jedynie miałkie zabiegi marketingowe które nic nie przynoszą przeciętnemu obywatelowi.
A wiec, referendum które zostało zainicjowane oczywiście zostanie wsparte przez SLD, zresztą jak każde działania obywatelskie, byliśmy z mieszkańcami podczas walki z kontenerami, byliśmy podczas walki o bytomskie szkoły i przedszkola, ale też byliśmy wtedy kiedy prezydent Koj wraz z koalicjantami decydował o zadłużaniu miasta kolejnymi kredytami. SLD zawsze jest z ludźmi, nawet tymi którzy z nami się nie zgadzają i np. nie chcą nas popierać, bo SLD nie obraża się na nikogo , bo SLD jest gotów do współpracy z każdym któremu prawdziwie leży na sercu los Bytomia i jego mieszkańców, tak jesteśmy za referendum, jesteśmy za odwołaniem Piotra Koja.
Po kłótni dwóch siostrzanych partii, do głosu doszedł Wspólny Bytom, była nowa koalicja która zmieniała Bytom wg. wizji Piotra Koja, i ponownie powinienem napisać, ze efekty tych zmian widać gołym okiem, nie trzeba specjalnie się wysilać aby dostrzec fatalność tych zmian. Bo o zmianach nie decyduje kilka nowych skwerków, choć są one ważne i potrzebne, o zmianach decyduje ilość miejsc pracy, możliwość stałego wspierania miejscowego biznesu który rewanżuje się zatrudnianiem osób bezrobotnych. O zmianach decyduje budowa obiektów z prawdziwego zdarzenia, takim obiektem miała być Hala na Krzyżowej, obiekt który mógł konkurować ze Spodkiem, o zmianach decyduje budowa chociażby Bytomskiego Parku Przemysłowego, w czasach kiedy było trudno i ciężko, a o każdy grosz trzeba było walczyć. O zmianach decyduje determinacja i chęć zmiany rzeczy ważnych i wielkich, nie jedynie miałkie zabiegi marketingowe które nic nie przynoszą przeciętnemu obywatelowi.
A wiec, referendum które zostało zainicjowane oczywiście zostanie wsparte przez SLD, zresztą jak każde działania obywatelskie, byliśmy z mieszkańcami podczas walki z kontenerami, byliśmy podczas walki o bytomskie szkoły i przedszkola, ale też byliśmy wtedy kiedy prezydent Koj wraz z koalicjantami decydował o zadłużaniu miasta kolejnymi kredytami. SLD zawsze jest z ludźmi, nawet tymi którzy z nami się nie zgadzają i np. nie chcą nas popierać, bo SLD nie obraża się na nikogo , bo SLD jest gotów do współpracy z każdym któremu prawdziwie leży na sercu los Bytomia i jego mieszkańców, tak jesteśmy za referendum, jesteśmy za odwołaniem Piotra Koja.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Podejrzany- Adrian Król
Wszyscy wciąż żyjemy sprawą likwidacji Elektronika , my jako SLD również czynnie włączaliśmy się do różnych akcji organizowanych przez grono pedagogiczne, rodziców oraz samych uczniów związanych z Elektronikiem.
Co prawda robiliśmy to po cichu, tak aby nie upolityczniać całej sprawy , nie mniej jak sądzę z dobrym skutkiem, wszystkie te działania moim zdaniem mieściły się w kanonie demokratycznego dialogu. Jak się niestety okazało, to było jedynie moje zdanie na ten temat, nasze władze samorządowe oraz władze Policji uznały, że część naszej aktywności społecznej koliduje z prawem. Chodzi dokładnie o nasze spotkanie na Parkowej 2 w dniu zorganizowanej sesji Rady Miasta , podczas której radni mieli podejmować uchwałę intencyjna w sprawie bytomskiej oświaty, w tym mieli decydować o losach Elektronika.
Celowo używam sformułowania spotkanie na Parkowej 2 , bo według Policji oraz urzędników Ratusza była to nielegalna pikieta, nielegalna bo zorganizowana bez zezwolenia. Nie bardzo rozumiem jak można nazwać pikietą grupę osób stojących na chodniku !!! , nie blokującej drogi publicznej, nie przeszkadzającej w codziennej pracy panu prezydentowi oraz jego współpracownikom. Chyba, że chodzi o transparenty które miała ze sobą młodzież , zapewne te na których było hasło „ Tylko matoły likwidują szkoły „ , ale tylko matoł obraża się na pikantny język demokratycznej debaty.
Będą podejrzanym w sprawie, jako osoba która zorganizowała tą „ nielegalna „ pikietę nie zgadzam się z postawionymi mi zarzutami. Zresztą moja reakcja w tej sprawie nie mogła być inna , nie zgadzam się aby przy użyciu paragrafów i to mocno naciąganych kneblować komukolwiek usta. W konsekwencji zdecydowałem się na proces sądowy związany z moim „ kryminalnym „ postępkiem, niech Sąd zdecyduje, czy stanie na chodniku w oczekiwaniu na sesję Rady Miasta jest nielegalnym czynem czy też nie.
Mam też inne przemyślenia dotyczące całej tej sytuacji , zresztą nie tylko tej, ci wszyscy którzy tyle krzyczą o demokracji, o swojej „ styropianowej” przeszłości , najczęściej używają metod siłowych w walce z oponentami.
czwartek, 5 stycznia 2012
Władza w akcji
Jak wielu i ja byłem na wczorajszej "nadzwyczajnej" sesji bytomskiej Rady Miasta.Obrady dotyczyły tzw reformy bytomskiej oświaty, w skrócie, chodzi o likwidację mnóstwa gimnazjów?!, chodzi o zagładę "Elektronika" oraz "Mechanika", likwidację kilku liceów ogólnokształcących, jednym słowem chodzi o oświatowy armagedon.
Byłem, słuchałem, oglądałem i do dzisiaj ni mogę się otrząsnąć po tym wszystkim. Nie żebym spodziewał się przełomu, choć nadzieja umiera ostatnia, ale tyle pogardy ze strony szeroko pojętej władzy wobec obywateli, często bardzo młodych obywateli, nie widziałem i nie słyszałem dawno.
Dla kontrastu wczorajszych zajść przejrzałem świąteczny numer Życia Bytomskiego, przeczytałem raz jeszcze życzenia od Damiana Dońca, tego samego który wczoraj ze sto razy groził, że obrady są nagrywane, ślepy czy jak, na sali było z 10 kamer telewizyjnych. Nie , Panu przewodniczącemu nie chodziło o dyscyplinę, która miałaby na celu wprowadzenie więcej merytoryki w wypowiedzi rajców, jemu chodziło o pokaz siły. Chodziło o najzwyczajniejsze zastraszenie widowni zgromadzonej na sali, to przypominanie o nagrywaniu obrad brzmiało jak echo minionych lat. Zresztą to nie jedyna analogia do minionych czasów, aby ograniczyć liczbę osób chcących obserwować swoich wybrańców w akcji, powoływano się na przepisy przeciw pożarowe. A wykonania tego absurdalnego rozkazu mieli dopilnować nie strażacy, co byłoby nawet logiczne, ale strażnicy miejscy. Może ktoś uznał , że to straż i to straż. Przeglądając dalej Życie Bytomskie przeczytałem życzenia od posła Brzezinki, tego samego który dla swojego politycznego interesu wstrzymał armagedon oświatowy rok temu, były wybory. Dzisiaj, rok po wyborach nie miał nic do powiedzenia w tej sprawie, zresztą rok wcześniej też nie wiele wniósł , ale za to odwlekł w czasie egzekucję i tym samym znowu jest w Sejmie.
W świątecznym wydaniu naszej miejskiej gazety jest wiele życzeń szczęśliwości , radości i tym podobnych słodyczy, ile to tak naprawdę znaczy dla tych ludzi było widać wczoraj, co tam wczoraj, to widać od dawna. Ktoś z uczestników wczorajszej manify w Radzie, krzyknął " będziemy pamiętać przy wyborach", mam taką nadzieję. Tą nadzieją żyję, nadzieją która nie pozwoli na powszechną amnezję Bytomian w dniu wyborów, nadzieją która pozwoli wybrać władzę która słucha a nie wali pałą w łeb.Wczoraj, dzisiaj może przegraliśmy, ale pamiętajcie ,że wiele decyzji aktualnych władz będziemy mogli naprawić, tylko pamiętajcie o tym w dniu wyborów.
Byłem, słuchałem, oglądałem i do dzisiaj ni mogę się otrząsnąć po tym wszystkim. Nie żebym spodziewał się przełomu, choć nadzieja umiera ostatnia, ale tyle pogardy ze strony szeroko pojętej władzy wobec obywateli, często bardzo młodych obywateli, nie widziałem i nie słyszałem dawno.
Dla kontrastu wczorajszych zajść przejrzałem świąteczny numer Życia Bytomskiego, przeczytałem raz jeszcze życzenia od Damiana Dońca, tego samego który wczoraj ze sto razy groził, że obrady są nagrywane, ślepy czy jak, na sali było z 10 kamer telewizyjnych. Nie , Panu przewodniczącemu nie chodziło o dyscyplinę, która miałaby na celu wprowadzenie więcej merytoryki w wypowiedzi rajców, jemu chodziło o pokaz siły. Chodziło o najzwyczajniejsze zastraszenie widowni zgromadzonej na sali, to przypominanie o nagrywaniu obrad brzmiało jak echo minionych lat. Zresztą to nie jedyna analogia do minionych czasów, aby ograniczyć liczbę osób chcących obserwować swoich wybrańców w akcji, powoływano się na przepisy przeciw pożarowe. A wykonania tego absurdalnego rozkazu mieli dopilnować nie strażacy, co byłoby nawet logiczne, ale strażnicy miejscy. Może ktoś uznał , że to straż i to straż. Przeglądając dalej Życie Bytomskie przeczytałem życzenia od posła Brzezinki, tego samego który dla swojego politycznego interesu wstrzymał armagedon oświatowy rok temu, były wybory. Dzisiaj, rok po wyborach nie miał nic do powiedzenia w tej sprawie, zresztą rok wcześniej też nie wiele wniósł , ale za to odwlekł w czasie egzekucję i tym samym znowu jest w Sejmie.
W świątecznym wydaniu naszej miejskiej gazety jest wiele życzeń szczęśliwości , radości i tym podobnych słodyczy, ile to tak naprawdę znaczy dla tych ludzi było widać wczoraj, co tam wczoraj, to widać od dawna. Ktoś z uczestników wczorajszej manify w Radzie, krzyknął " będziemy pamiętać przy wyborach", mam taką nadzieję. Tą nadzieją żyję, nadzieją która nie pozwoli na powszechną amnezję Bytomian w dniu wyborów, nadzieją która pozwoli wybrać władzę która słucha a nie wali pałą w łeb.Wczoraj, dzisiaj może przegraliśmy, ale pamiętajcie ,że wiele decyzji aktualnych władz będziemy mogli naprawić, tylko pamiętajcie o tym w dniu wyborów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
